Koszyk

  1. x X

Zakupy razem: 0.00 zł

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Kim jesteśmy?

Masz chwilkę? Posłuchaj skąd się wzięliśmy...

Gdyby zapytać stu różnych przedsiębiorców o to, jak powstały ich firmy, usłyszelibyście pewnie sto różnych historii. Sto różnych motywacji, dla których powstały firmy, sto różnych historii o przeciwnościach po drodze i sto różnych opowieści o tysiącach godzin prób, błędów, litrach potu (a czasem łez zwątpienia). Ale też sto różnych historii o momentach niesamowitej satysfakcji, o tych chwilach, kiedy serce rośnie po słowach uznania od zadowolonego klienta. Od Was. Rodziców tak jak i my.

A my? Skąd my się wzięliśmy jako Touch Wood? Z trochę nietypowego połączenia różnych doświadczeń i wydarzeń.  Ciągłego poszukiwania, pragnienia niezależności i chęci stanowienia o sobie. Z zamiłowania do naturalnych materiałów i przekonania, że one dla człowieka są najlepsze. Były z nami od tysięcy lat. Służyły nam jako budulec, narzędzia, opał oraz, jakżeby inaczej, zabawki. Pozwalały nam przetrwać i rozwijać się. Szczególnie drewno, bo drewno ma w sobie to coś — smak, zapach, fakturę — czego nie zastąpi żaden inny materiał.

Przełomowym momentem były narodziny Kuby w grudniu 2016 roku. Wiedzieliśmy, że nie chcemy go zarzucać bucząco–świecącym plastikiem. Że chcemy otaczać go naturalnymi materiałami. I jak będzie trzeba, to zabawki będziemy robić sami.

– Na Boże Narodzenie wyciąłem jako prezent dla siostry drewniane puzzle w kształcie kotów. Siostra jest kociarą. W zasadzie był to mój pierwszy projekt na wyrzynarce. W rodzinie wycinanka zrobiła małą furorę. Że taki wzór fajny, a jak to wyciąłem, a to, a tamto. Miłe to było. Jeden głos był w tym szczególnie ważny. Mojej przyszywanej cioci, która jest przedszkolanką z prawdziwego powołania. Poza tym, że puzzle jej się spodobały jako takie, to podpowiedziała, żeby wycinać proste układanki dla dzieci, ponieważ widzi, że chociażby w jej przedszkolu rodzice poszukują naturalnych, drewnianych, prostych zabawek dla swoich dzieci. To miał być taki pomysł do zrealizowania przed kolejnymi świętami.

Ale jakoś na przedwiośniu 2017 roku, gdy już trochę oswoiliśmy się z naszym nowym rytmem życia we trójkę, zakiełkowała w naszych głowach inna myśl — a może by tak robić to na poważnie? I tak to się zaczęło. Chyba dość śmiało możemy powiedzieć, że gdyby nie Kuba, nigdy nie powstałoby Touch Wood.

Touch Wood, czyli dosłownie „dotknij drewna”, a mniej dosłownie — „odpukaj w niemalowane”. Minimalistyczne, ponadczasowe, ekologiczne. Drewniane, ręcznie tworzone zabawki, projektowane przez nas, mamę i tatę.

Touch Wood tworzymy my, Asia i Piotr, małżeństwo od siedmiu lat, a para od... może lepiej nie mówmy, bo to brzmi staro! Asia działa na tak zwanym pierwszym froncie — zajmuje się kontaktem z Wami, prowadzi nasze kanały w social mediach, Instagramie i Facebooku. Asia również jest autorką wielu wzorów naszych zabawek i wykonuje personalizację. Piotr to techniczna strona naszego zespołu. To on wymyśla czym i jak wyciąć nowe wzory, dobiera drewno, przenosi odręczne rysunki do komputera i dostosowuje je tak, żeby mogły trafić jako szablony do produkcji. A potem staje przed maszyną i wycina, szlifuje, frezuje, wykonuje ręczną obróbkę dłutem i papierem ściernym, woskuje, wypala stempel i oczka. Jest również autorem wszystkich touchwoodowych zdjęć.

Gdybyście chcieli zapytać, kto jest ważniejszy, to powiedzielibyśmy, że nikt. To tak jak w dobrym związku. Każde z nas robi w Touch Wood rzeczy, które wychodzą mu najlepiej i bez których Touch Wood nie mogłoby funkcjonować. Nie mamy podziału na szefa i pracownika, raczej uzupełniamy się wzajemnie. I chcielibyśmy, żeby tak zostało.

Na koniec chcielibyśmy podzielić się z Wami pewnym tekstem. Nie wiemy, kto go napisał pierwszy, ale też nie o to chodzi. Ten tekst w świetny sposób oddaje nasze podejście do prowadzenia firmy. Nasze i prawdopodobnie bardzo dużej części małych rodzinnych firm. Firm powstałych z pasji. W wolnym tłumaczeniu Asi, notabene tłumaczki:

„Gdy kupujesz w rodzinnej firmie, to nie fundujesz jakiemuś ważnemu dyrektorowi zarządzającemu trzeciego już domu wakacyjnego. Zamiast tego przyczyniasz się do tego, że pewna mała dziewczynka będzie chodzić na lekcje tańca, pewien mały chłopiec dostanie bluzę swojej ukochanej drużyny, rodzice podadzą jedzenie na stole, spłacą kredyt za dom, a ich dzieci pójdą na studia.
Naszymi udziałowcami są nasi klienci i to im chcemy sprawiać radość.
DZIĘKUJEMY WAM, ŻE WSPIERACIE MAŁE FIRMY”.