Koszyk

  1. x X

Zakupy razem: 0.00 zł

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Dlaczego drewniane?

Sto, dwieście, trzysta lat temu, a może i w IX wieku...

W Muzeum Łodzi Wikingów w Oslo znajdują się są dwa najlepiej zachowane drewniane statki Wikingów. Oba pochodzą... z IX wieku. Nawet, jeśli wziąć pod uwagę zabiegi konserwacyjne, to i tak ich stan zachowania jest świetny. Byliśmy, widzieliśmy (niestety nie mogliśmy dotknąć).

Ale co to ma właściwie do zabawek? I łodzie, i zabawki są wykonywane z tego samego surowca. Z drewna. Drewno jest naturalnym materiałem. Jest nam bliskie. Było z nami od tysięcy lat. Służyło nam jako budulec, narzędzia, opał oraz, jakżeby inaczej, zabawki. Pozwalało nam przetrwać i rozwijać się.

Drewno ma fakturę, jest ciepłe.

Jak przyjemnie jest gładzić ręką gładką drewnianą powierzchnię czy bawić się kawałkiem drewna, obracając je w palcach. Może być gładkie, szorstkie, z wyraźnymi słojami, ale zawsze po prostu przyjemnie je dotykać. Tak samo zrobione z nich zabawki.

Drewno ma zapach.

Kto nie kojarzy zapachu świeżego drewna, tego nie dającego się pomylić z niczym zapachu żywicy? Zapachu drewna — lasu, grzybów, łąki. Zapach lata. Zapach kominka. Zapach kiełbaski z ogniska. Zapach starego drewnianego domu. Zapach, który przywołuje wspomnienia. 

Podobno oprócz pamięci wydarzeń i uczuć, mamy też pamięć węchową. Pewnie nieraz zdarzyło Wam się poczuć jakiś zapach, choć przez sekundę, który od razu przypomniał konkretną chwilę z przeszłości.

Drewno ma smak.

Tak, tak. Często dzieci bardzo lubią specyficzny smak drewna. A sami pomyślcie, ile razy zdarzyło się Wam ogryzać patyczek po lodach? Ten drewniany, bukowy. :)

Drewno jest bezpieczne.

Żeby pozyskać drewno, trzeba posadzić drzewo i długo czekać, aż wyrośnie. Tak po prostu. Nie ma tu żadnych skomplikowanych procesów chemicznych, które moglibyśmy przeprowadzić w fabryce lub laboratorium, żeby raz-dwa powstało drewno. To tajemnica przyrody.

W surowym drewnie (bez farb i lakierów) nie ma szkodliwej chemii, a za to ma ono naturalne właściwości antybakteryjne. A gdy jeszcze odpowiednio wygładzimy jego krawędzie, tak aby nie tworzyły się drzazgi — jest w pełni bezpieczne dla dziecięcych buź i brzuszków.

Wiedzieliście, że były robione badania, w których wykazano, że na drewnianych deskach do krojenia bakterie przestają się namnażać i po jakimś czasie giną, podczas gdy na plastikowych harcują w najlepsze? Nawet jeżeli jest pogryzione zębami lub pocięte nożem jak deski do krojenia, drewno nie traci swoich właściwości. Takie groźne bakterie jak Salmonella czy Escherichia coli na drewnianej powierzchni przestają istnieć.

Drewno można odnowić.

Co robicie, jeżeli drewniany stół trochę się zniszczy? Jeśli myślicie tak jak my, to odnawiacie lub dajecie do odnowienia. Nie wyrzucacie.

Tak samo jest z drewnianą zabawką. Często jest ona przekazywana w rodzinie z pokolenia na pokolenie.

I wreszcie drewno wycisza.

Jest minimalistyczne. Niekoniecznie chodzi nam o podążanie za modnym dzisiaj minimalizmem i wszystkim co skandynawskie. Chociaż ma swój urok i faktycznie można się zainspirować podejściem potomków Wikingów.

Uważamy, że ten minimalizm drewnianych zabawek jest dzisiaj potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. Prawie wszyscy jesteśmy dzisiaj przebodźcowani i jak nigdy potrzebujemy wyciszenia. Z dziećmi włącznie. Coraz częściej mówi się, że współczesne plastikowe zabawki, buczące, świecące, grające i wszystkomające są jedną z przyczyn dziecięcych niepokojów, ponieważ dzieci są nimi przestymulowane i stają się nienaturalnie „nakręcone”.

Ach, te zabawki edukacyjne!

No i wszystko dzisiaj musi być edukacyjne, bez tego ani rusz. Zabawka nie jest edukacyjna? Nie nadaje się. Producent nie napisał, że rozwija, stymuluje? Nie liczy się. Drodzy współcześni rodzice, zapytajcie swoich rodziców jak to było, gdy byliście mali. :) Czy zabawki Waszego dzieciństwa też były takie na wskroś edukacyjne? Czy były po prostu... zabawkami. A walor edukacyjny był niejako przy okazji. Bo powiedzcie, czy kij, który był karabinem nie rozwijał wyobraźni, motoryki? A czy pluszowy miś lub szmaciana lalka i zabawy w dom nie rozwijały wyobraźni? A nie były chociaż tak kiczowate jak potrafią być współczesne plasticzane wynalazki „edukacyjne”.

I my chcielibyśmy przywrócić zabawkom ich podstawową funkcję. Zabawki mają przede wszystkim bawić. A edukacyjny element? Oczywiście, że jest, bo dziecko uczy się przez zabawę i obserwację.

W przypadku drewnianych zabawek i tego, co chcielibyśmy Wam zaproponować, możemy z grubsza zamknąć to w znanym stwierdzeniu.

„Mniej znaczy więcej.”